Nobilis Virtus

„I wtedy rozpętała się burza.

Dydyński nagle zmrużył oczy i ścisnął mocniej rękojeść szabli. Przytrzymał uzdę i w jednej chwili obrócił konia wokół przedniej prawej nogi, dał ostróg, aż Hetmanka skoczyła, a raczej pofrunęła do przodu, jakby przyprawiono jej skrzydła. Już wcześniej przeczuł, co się święci. Kątem oka wychwycił ruch ręki krępego brodacza w futrzanej czapie i porwanej huni. Widział, jak tamten wyrywa z zanadrza pistolet, zawadza kurkiem o lewą polę opończy, szarpie się z opornym materiałem, podnosi broń do strzału…

Nie zdążył pociągnąć za spust! Koń wpadł na niego z impetem, a jeździec chlasnął szablą z góry, na odlew – po ręku, nieco powyżej łokcia. Brodacz ryknął, cisnął broń w piasek, zręcznie umknął spod kopyt klaczy. Mając za sobą jeźdźca na koniu, nie wdawał się w przepychanki – śmignął jak zając prosto pod wasąg, wygramolił się po drugiej stronie, już z szablą w ręku.”

Jacek Komuda „Samozwaniec. Tom 1”

Popiersie Siskin Miniatures, choć przeleżało swoje na mojej „półce wstydu”, od zawsze przypominało mi o arcyciekawej postaci Dydyńskiego, którą do życia powołał Jacek Komuda w swojej prozie. Wzbogaciłem je o przedramię z szablą, a figurę potraktowałem jako okazję do przećwiczenia techniki Non-Metalic Metal, której do tej pory raczej unikałem na korzyść metalizerów. Generalnie z efektu jestem zadowolony 😊 Malowanie akrylami Vallejo.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

*